Podczas Wielkiego Terroru lat 1937-1938 w Związku Radzieckim zamordowano co najmniej osiem milionów ludzi. To wielka, wprost niewyobrażalna zbrodnia. Ale Wielki Terror to także największa operacja skierowana przeciw członkom jednej, konkretnej narodowości. Przeciwko Polakom. I o tym często się zapomina.

Zbrodnicza akcja NKWD objęła wszystkich Polaków mieszkających na terenach ZSRR. Bez względu na poglądy, status społeczny, wyznawane wartości. Wśród pomordowanych byli mieszkańcy dawnego terytorium Rzeczypospolitej, członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej, jeńcy po wojnie polsko-bolszewickiej, imigranci z Polski, uchodźcy polityczni z Polski (a więc głównie działacze Komunistycznej Partii Polski), członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej, działacze mniejszości polskiej w ZSRR oraz członkowie ich rodzin, zakonnicy i księża.

Według dokumentów NKWD skazano sto czterdzieści tysięcy osób, z tego zamordowano ponad sto dziesięć tysięcy Polaków – obywateli ZSRR. Wyroki były wykonywane natychmiast po ogłoszeniu. Dwadzieścia dziewięć tysięcy naszych rodaków skazano na pobyt w łagrach. Masowo deportowano Polaków zamieszkujących Ukrainę i Białoruś. Ponad sto tysięcy Polaków nagle znalazło się w Kazachstanie, na Syberii.

Ówczesny świat nie był świadomy tej zbrodni. Można by powiedzieć, że była to zapomniana zbrodnia. Stało się tak głównie dlatego, że odbyła się ona niejako w cieniu Wielkiej Czystki. A cóż to jest sto tysięcy ofiar wobec ośmiu milionów.

Tak, to było „tylko” sto tysięcy pomordowanych Polaków. Ale życie i śmierć to nie jest matematyka. Śmierć człowieka, to śmierć jego marzeń, radości, smutków, jego życiowych planów. Zabicie stu tysięcy ludzi, to zabicie stu tysięcy marzeń, radości, smutków i planów.

Nie możemy, nie mamy prawa o tej zbrodni zapomnieć. Nie możemy zapomnieć o ludziach, którzy zostali zamordowani, uwięzieni i przesiedleni tylko dlatego, że byli Polakami.

Dziś, w osiemdziesiątą pierwszą rocznicę zbrodni ludobójstwa Polaków w ZSRR przez NKWD poświęćmy im chwile naszej refleksji. Niech żyją w naszej pamięci.

Komentarze