W Gdańsku w miniony weekend odbył się niesłychanie ważny Ogólnopolski Zjazd Socjologów. Spotkali się oni w Gdańsku pod hasłem: Solidarność w czasie nieufności. Piątkowa sesja plenarna zatytułowana Popękane społeczeństwo pokazała, że nie tylko zdaniem polityków więcej nas dzieli niż łączy. Badania CBOS pokazują, że 80% : 20% badanych widzi głębokie różnice w naszym społeczeństwie.

Paneliści: Henryk Domański, Agata Grabowska i Katarzyna Gawlik, Radosław Markowski, Marek Czyżewski oraz Mirosława Grabowska i Mikołaj Cześnik, właściwie wszyscy wskazywali, że głębokie pęknięcie pojawiło się w roku 2005 i swoje źródło ma nie w stratyfikacji społecznej, a w wymiarze władzy politycznej, podziale na rządzących i rządzonych tkwiących w permanentnym konflikcie, gdzie utrzymanie władzy ściśle wiąże się jednakowoż z zarządzaniem społecznymi oczekiwaniami i to w sytuacji, gdy w życiu publicznym zapanował całkowity brak autorytetów. Istotny konflikt istnieje nie pomiędzy różnymi grupami społecznymi; nie tak różni nas wiek, zasobność portfela, poziom wykształcenia, jak wybór partii, na którą głosujemy. Polska została rozłamana na pół; są dwie Polski, gdzie o przynależności decyduje stosunek do III RP, zaś język i argumentacja pozostawia wiele do życzenia nie tylko po jednej z tych dwóch stron. Badania konsumenckich trendów wskazały na dominujący procent osób o wysokim stopniu niepokoju i niepewności wobec przyszłości; nie lubimy polityków, ale jednak ulegamy im w ich działaniu nad budowaniem rozłamu, mimo poczucia, iż głos większości jest inny niż ten występujący w dyskursie politycznym, ale też jest całkowicie niesłyszany. Wśród pytań z sali mocno wybrzmiało wskazanie znaczenia nowych mediów, które poprzez swój charakter wymuszają nowy biało-czarny sposób wypowiedzi i dominującej roli marketingu politycznego w praktyce politycznej. Co mogą zrobić socjologowie byśmy przynajmniej mogli różnić się pięknie? Czy proponowane przez profesora Czyżewskiego unikanie uproszczeń, nie zasklepianie się we własnych przekonaniach, używanie zrozumiałego, prostego, wyzbytego brutalności języka może być rzeczywiście drogą do zbudowania trzeciej rzeczywistości?

W sobotni wieczór debatą „Nasza chata z kraja” w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim zakończyła XVI Ogólnopolski Zjazd Socjologów. W rozmowach często pojawiało się poczucie, iż spotkanie badaczy odbywa się w szczególnym nie tylko dla polskiego społeczeństwa momencie, momencie nieustającego konfliktu. Być może dotychczasowe modele współistnienia wyczerpały się, pytaniem jednak pozostaje, co przed nami….

Wyraźne było, że wiele różni dyskutantów: Anna Giza, Krzysztof Mazur, Andrzej Leder, Cezary Obracht-Prondzyńskii moderator Edwin Bendyk próbowali zdefiniować ową „chatę” widząc ją z bardzo różnej perspektywy. Mimo że polemika była momentami gorąca, a dyskutanci nie ukrywali swoich emocji, mogłaby stanowić wzorzec dla stylu obecnie prowadzonych publicznych rozmów. Gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy, dlaczego wycofujemy się w „chatoskrajność”, co powinniśmy robić i jak o tym mówić? Dlaczego zupełnie inaczej postrzegamy siebie jako całość (społeczeństwo), niż widzimy bliskie nam otoczenie (rodzina, przyjaciele, ci których znamy)? My, ci, którzy chcemy siebie widzieć jako gotowych do uczestniczenia w rozwoju, otwarci na wyzwania, i ci, którzy czują się bezradni w społeczeństwie i widzą siebie jako ofiary i w przeszłości, i obecnie. Wciąż podzieleni.

A jednak optymizmem tchnął głos Cezarego Obrachta-Prondzyńskiego pokazującego nasze gdańskie i nasze pomorskie formy działań wspólnych.

Komentarze