1. Na początku maja Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło zamiar połączenia Muzeum II Wojny Światowej oraz Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku. Apeluję do Ministra, Profesora Piotra Glińskiego o rewizję stanowiska w tej sprawie. Planowane rozwiązanie prowadzi bowiem do likwidacji Muzeum II Wojny Światowej i powołania nowej instytucji kultury. Wprawdzie będzie ona nosić taką samą nazwę, lecz tego rodzaju przekształcenie rodzi uzasadnione wątpliwości co do intencji resortu. Dzieje się to przecież na krótko przed zakończeniem budowy gmachu Muzeum i otwarciem ekspozycji stałej.

Nasze wątpliwości są tym bardziej uzasadnione, gdyż jest to kolejna decyzja w sprawie gdańskiego Muzeum, modyfikująca wcześniejszy projekt (16 kwietnia). Tamten projekt zakładał włączenie Muzeum II Wojny Światowej do nowo powołanej placówki, która miała upamiętniać wojnę 1939 roku. Ten niefortunny pomysł wzbudził powszechną falę krytyki, niweczył bowiem misję Muzeum, polegającą na przedstawieniu polskiego doświadczenia II Wojny Światowej na szerokim tle europejskim. Przypomnę tylko, że przeciwko takim planom zaprotestowała Rada Miasta Gdańska w uchwale z 28 kwietnia. Również ja zwróciłem się wtedy do Ministra o ponowne rozpatrzenie tego projektu. Trudno mi było sobie wyobrazić, aby jego decyzja mogła świadomie pomijać „rolę i wolę” miasta Gdańska jako największego darczyńcy, który w 2009 roku przekazał na rzecz Muzeum nieruchomość gruntową o wartości ponad 53 milionów złotych.

2. Przypominam o tym, ponieważ wszystkie te pomysły i plany rodzą najważniejsze dzisiaj pytanie: dlaczego Muzeum II Wojny Światowej jest solą w oku rządzącej formacji politycznej?

Od pierwszej prezentacji idei Muzeum, a potem założeń, PiS prowadzi jego krytykę. Tak było też w kampanii wyborczej 2015 roku, gdy 26 września Jarosław Kaczyński nawoływał w Poznaniu do „odzyskania Muzeum Wojny w Gdańsku”. I tak jest ostatnio, czego dowodem jest bezpardonowy atak na gdańską placówkę podczas posiedzenia sejmowej komisji kultury 7 czerwca. PiS mówi, że chce uprawiać politykę historyczną, moim zdaniem – uprawia propagandę historyczną. Jego kampania przeciwko Muzeum oparta jest na półprawdach, przemilczeniach, a często też na zwykłym kłamstwie. Zarzuca się twórcom Muzeum relatywizowanie, czyli celowe osłabianie wymowy polskiego czynu zbrojnego i bohaterstwa narodu polskiego w czasie wojny. Te, jak i inne zarzuty, mijają się całkowicie z rzeczywistością. Świadczą o tym nie tylko dokumenty programowe Muzeum, ale też ten oto katalog wystawy stałej, który trzymam w ręku. Wystawa odzwierciedla zarówno chwałę bitewną polskiego oręża, jak i skalę polskich ofiar w tamtej wojnie. W ten sposób nadaje głęboki sens dumie ze swojej ojczyzny i jej historii. Mówiąc krótko – nie mam wątpliwości, że przesłanie tej ekspozycji wpisuje się w najlepszą polską tradycję – nie wyklucza nikogo ani nie pomija bolesnych spraw, upamiętnia ofiary i wskazuje sprawców, lecz nie mobilizuje przeciwko nikomu. Tym, którzy przekroczą niebawem próg Muzeum, ta wystawa mówi jasno – „nigdy więcej wojny”.

Mam zatem nadzieję, że upublicznienie recenzji naukowych, których przygotowanie zlecił Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego pozwoli na nawiązanie rzeczowej dyskusji na temat wspomnianej wystawy. Dlatego kilkanaście dni temu zwróciłem się do Ministra o ujawnienie, kim są autorzy recenzji, jak też o udostępnienie do wiadomości publicznej treści owych recenzji.

Przywołany katalog jest również najlepszym dowodem, z jak przychylnym i szerokim oddźwiękiem spotkała się idea Muzeum w naszym kraju. Prezentuje mianowicie dary wielu osób prywatnych, które przekazały placówce swoje najcenniejsze relikwie rodzinne. Dzisiaj wielu darczyńców zapowiedziało już wycofanie swych pamiątek, jeśli dojdzie do połączenia muzeów i likwidacji dotychczas istniejącego Muzeum II Wojny Światowej. Jako prezydent Gdańska, miasta-darczyńcy, podzielam ten niepokój.

3. Apeluję zatem do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o rozważenie propozycji, którą zgłosiła Rada Powiernicza Muzeum II Wojny Światowej 17 czerwca. Propozycja ta zakłada uczynienie z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku oddziału Muzeum II Wojny Światowej. Takie rozwiązanie pozwoliłoby utrzymać ciągłość instytucjonalną i personalną istniejącej placówki, pozwoliłoby dokończyć bez zakłóceń budowę gmachu Muzeum i otworzyć wystawę stałą. Co znamienne, solidarność z uchwałą wspomnianej Rady Powierniczej wyraziła dwa dni temu (27 czerwca) Rada ds. Muzeów, największy autorytet w sprawach muzealnych. Apeluję więc do Ministra o zwrócenie się do Rady ds. Muzeów, o opinię na temat połączenia Muzeum II Wojny Światowej z inną placówką muzealną. Zaniechanie powzięcia takiej opinii stanowi naruszenie prawa, co uzasadnia zaskarżenie przez miasto Gdańsk procedury połączenia wymienionych placówek.

4. Na początku postawiłem pytanie, „dlaczego Muzeum II Wojny Światowej jest solą w oku PiSu?”. O co tak naprawdę chodzi? Czy idzie o „racjonalizację procesu zarządzania”, o czym oficjalnie mówi resortowe uzasadnienie? A może chodzi tylko o jedno – o zerwanie ciągłości instytucjonalnej, rozwiązanie zespołu historyków i przerwanie kontraktu z Profesorem Pawłem Machcewiczem jako dyrektorem Muzeum, a w końcu – o zasadniczą rewizję samej wystawy stałej?

Mam nadzieję, że nie o to tu idzie, że tak nie będzie. Muzeum II Wojny Światowej, którego losy śledzę od początku, jest potrzebne naszemu miastu, jest potrzebne Polsce, ale też jest potrzebne Europie i światu. Dlatego raz jeszcze apeluję o rewizję powziętych planów.

Komentarze