W trakcie rozmaitych debat publicznych i medialnych, oraz trwających właśnie prac nad Strategią Gdańska 2030, wszyscy podkreślają niebagatelną rolę jaką ma do odegrania stan naszej gdańskiej edukacji dla przyszłości miasta, regionu i kraju.
Naukowcy, przedsiębiorcy – pracodawcy, rodzice, urzędnicy – wszyscy są zgodni co do tego, że edukacja jest jednym z najważniejszych filarów rozwoju i budowania przyszłości. Uzyskiwanie coraz wyższych kompetencji, dostosowanych do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości to klucz do tworzenia podstaw dalszego rozwoju.
Kiedy zastanawiamy się nad receptami na dobrą, dostępną edukacją dla każdego gdańszczanina, który rodzi się dziś, lub urodził się niedawno, znacznie trudniej je formułować. Nawet systematyczny wzrost nakładów na edukację oraz na infrastrukturę z nią związaną, nie generuje zmian, które by nas satysfakcjonowały. Przyjrzyjmy się więc kluczowym wyzwaniom, przed jakimi moim zdaniem stoi gdańska edukacja.

Demografia
Zmiany w strukturze demograficznej młodych gdańszczan, oraz systemowe zmiany spowodowane wdrażaniem Ustawy o Systemie Oświaty, stawiają przed nami nie lada dylematy.
Przypomnę, że ustawa wprowadziła obniżeniu wieku szkolnego. Sześciolatki obowiązkowo pójdą do szkoły, ale dla rocznika dzieci urodzonych w 2008 roku proces ten będzie miał charakter etapowy. Od września 2014 r. do pierwszej klasy obowiązkowo pójdą dzieci, które urodziły się do końca czerwca 2008 r. Pozostałe dzieci z tego rocznika, czyli te które przyszły na świat w drugiej połowie 2008 r., zostaną objęte obowiązkiem szkolnym dopiero od 2015 r. Jednocześnie od września 2014 r. liczba uczniów w oddziałach klas I nie będzie mogła przekroczyć 25.
Zgodnie z nowymi przepisami, we wrześniu 2014 r. do szkoły pójdą dzieci urodzone w 2007 r. (siedmiolatki) i urodzone do końca czerwca 2008 r. (sześciolatki). Natomiast dzieci urodzone w drugiej połowie 2008 r. będą mogły rozpocząć naukę na wniosek rodziców. Od września 2015 r. do szkoły pójdą dzieci urodzone w 2009 r. (wszystkie sześciolatki) i pozostałe urodzone od lipca do końca grudnia 2008 r. (siedmiolatki).
Od września 2014 r. liczba uczniów w oddziałach klas I nie będzie mogła przekroczyć 25, a docelowo, w roku 2016 limit ten obejmie klasy I-III. Dochodzenie do tego standardu będzie stopniowe. Na początek liczba uczniów rozpoczynających naukę w 2014 r. w klasach pierwszych nie będzie mogła być większa niż 25. Od września 2015 r. zasada ta ma dotyczyć nie tylko klas I, ale także i II. Od roku szkolnego 2016/2017 również w klasie III nie będzie mogło być więcej niż 25 uczniów.
Ustawa wprowadza słuszne postulaty w życie, choć okres przejściowy powodował będzie turbulencje, a wybory rodziców i ich decyzje co do zapisania dziecka do przedszkola, zerówki, czy I klasy, utrudniają nam skuteczne przygotowanie się do zmian. Skumulowanie ogromnej liczby dzieci, którym trzeba będzie zapewnić opiekę przedszkolną nastąpi w kilku nadchodzących latach. W roku szkolnym 2014/15 przybędzie nam w szkołach, nie jeden rocznik a półtora, a analogiczna sytuacja nastąpi w 2015/2016, kiedy naukę rozpocznie cały rocznik sześciolatków oraz mniej więcej połowa rocznika siedmiolatków. Skumulowana fala uczniów z danego rocznika będzie przesuwać się w kolejnych latach nauki w szkole podstawowej, gimnazjum itd. stanowiąc swoisty „wyż demograficzny” w szkołach. W latach 2021-24 musimy założyć, że w gimnazjach pojawi się o 30% uczniów niż jeszcze rok wcześniej.
Nakłada to ogromne wyzwania organizacyjne, kadrowe, lokalowe i finansowe przed samorządami i należy sumiennie brać to pod uwagę.

Ekonomia
Dziś Gmina Gdańsk jest organem prowadzącym dla 254 placówek oświatowych oraz zatrudnia ponad 6 tys. nauczycieli w przeliczeniu na pełne etaty, spośród których zdecydowana większość to nauczyciele mianowani i dyplomowani.

Płace nauczycieli regulowane są przez rząd a tempo podwyżek stanowi trudną do określenia niewiadomą. Należy jednak założyć z prawie stuprocentową pewnością, że koszty osobowe nie spadną, a raczej wzrosną. Na to również składają się takie koszty, jak podwyżka stawek ZUS, które dotykają nie tylko przedsiębiorców, ale i finanse miasta.

Na wykonanie zadań związanych z edukacją przedszkolną, szkolną otrzymujemy oczywiście subwencję oświatową, ale to nie wystarcza. Aby zabezpieczyć potrzeby na dzisiejszym poziomie, rokrocznie dokładamy do subwencji rządowej ogromne kwoty. W roku 2013 przykładowo według planu zawartego w budżecie otrzymamy subwencję w wysokości prawie 414 milionów, ale jednocześnie budżet miasta dołoży do tego niemalże 152 miliony.

Systematycznie rośnie też koszt średni na jednego ucznia. To skutek nie tylko rosnących kosztów, ale i zachowania etatów, zmniejszenia liczby uczniów w szkołach oraz ich modernizacje. Wiedząc, że szkoły są nie tylko miejscem edukacji, ale również ważnym centrum wiedzy, spędzania czasu i lokalnej aktywności, staramy się za wszelką cenę zachowywać sieć szkół, choć nie da się tego zrobić kosztem czegoś innego.
Większość kosztów stanowią wydatki sztywne, które trudno zredukować. Wynikają one z kodeksu pracy, oraz szeregu ustaw i Karty Nauczyciela. Rosną również ceny energii i innych nośników, niezbędnych do funkcjonowania szkół i przedszkoli. Wreszcie, szkoły podejmują się kolejnych zadań, np. udostępniając swoją infrastrukturę sportową, co pociąga za sobą różnorakie koszty. Wyzwania budżetowe stojące przed nami są ogromne i będziemy musieli się z nimi mierzyć przez wiele lat. Prognoza wzrostu kosztów szkół podstawowych pokazuje, że w ciągu najbliższych 3 lat wzrosną one o 10%, a w ciągu najbliższych 6. o kolejne 10%. Ważne jest, aby optymalizować wydatki i starannie przyglądać się każdej wydanej złotówce, wiedząc, że inwestycje w edukacje są naszym kapitałem na przyszłość. Tu również potrzebna jest szczera rozmowa i pomysły, które nieunikniony wzrost ograniczą.

Poziom edukacji
Poziom edukacji, w ostatnich latach mierzony testami i egzaminami jest bardzo ważnym wskaźnikiem. Ważnym również dlatego, że determinuje on szanse poszczególnych dzieci na odniesienie sukcesu w przyszłości, możliwość dostania się na wymarzoną uczelnię, czy otrzymanie atrakcyjnej pracy. Zdaję sobie sprawę, że sposób mierzenia efektywności edukacji testami jest dyskusyjny , to daje on możliwości porównawcze. Również wokół wyników testów ogniskują się oczekiwania rodziców, którzy często poza znajomością wyników, mają niewielki kontakt z procesem edukacji.
Wyniki wieńczące poszczególne etapy edukacji w gdańskich szkołach publicznych są dość dobre i nie odstają od średniej krajowej. Najczęściej są wyższe niż średnia wojewódzka, ale nie oznacza to, że jesteśmy tym uspokojeni i zadowoleni. Mamy znacznie większe ambicje.

Moja diagnoza jest następująca: aby osiągnąć lepsze wyniki na poszczególnych etapach edukacji szkołom potrzebni są liderzy, którzy potrafią mobilizować pedagogów, wychowawców oraz wychowanków. Potrzebni są nam sprawni menadżerowie, którzy nie są wyłącznie dobrymi dydaktykami. Wpływ prezydenta miasta na kreowanie takich liderów jest niewielki. O wynikach konkursów przesądza skomplikowana arytmetyka komisji konkursowych. Niewielkie możliwości promowania autentycznie oddanych swojej pracy i uczniom nauczycieli, nie poprawia tego stanu rzeczy. Szkoły, które w Gdańsku znane są z wysokiego poziomu i odnoszonych sukcesów to z reguły autorskie dzieła dyrektorów, którzy potrafią budować zespół, współpracować z rodzicami, rozsądnie gospodarować środkami i konstruktywnie wykorzystywać aktywność dzieci i młodzieży.
Nauczyciele nie mogą działać w pojedynkę, ale ze szkołą muszą aktywnie współpracować rodzice i oni również muszą mieć prawo głosu w budowaniu lepszej edukacyjnie i społecznie szkoły.
Kolejnym warunkiem jest stworzenie szans do rozwijania pasji, zainteresowań w tym również sportowych, choć tu głównie potrzebne są środki finansowe to niebagatelne znaczenie ma determinacja rodziców i dzieci.

Komunikacja
Ostatnim, choć wcale nie mniej ważnym elementem jest komunikacja, informacja. Świadomość zmian, procesów jakie przechodzi obecnie polski system edukacji jest niewielka wśród mieszkańców i to nie tylko dlatego, że to ich często nie dotyczy. Brakuje nam wiedzy mieszkańców na temat tego co się dzieje w szkołach, jak sobie radzą z wyzwaniami, jak to robią te, które odnoszą sukcesy? Wydaje się, że jednym z kluczy do sukcesu jest właśnie pobudzenie i usprawnienie tego procesu.

Podsumowując, edukacja nie żyje sama dla siebie, ale służy rozwojowi, zmianie człowieka, rodziny a ostatecznie miasta i całego państwa.
Na początku roku szkolnego 2013/2014, sytuacja gdańskiej edukacji jest niezła, choć zadowoleni możemy być dopiero wtedy, kiedy będzie bardzo dobra, a poziom sporo wyższy od przeciętnej. Mając na uwadze wymienione powyżej wyzwania, potrzebujemy konkretnych pomysłów, na to jak osiągnąć takie cele. Z pomysłami jest zawsze gorzej niż z podawaniem złych przykładów i praktyk, ale chętnie podyskutuję na ten temat i wysłucham ciekawe postulaty, innowacyjne pomysły. Bardzo chciałbym je skonfrontować z moimi przemyśleniami i pomysłami i poddać je publicznej dyskusji.

Komentarze