To pytanie pada najczęściej ze strony odwiedzających mnie w urzędzie gdańskich uczniów. 27 maja przypada święto samorządowców i samorządu terytorialnego. Warto może więc z tej okazji opowiedzieć trochę o blaskach i cieniach tej funkcji.

Duże gospodarstwo – Gdańsk

Nasze miasto można opisać na różne sposoby. Na potrzeby naszego świątecznego przewodnika po meandrach władzy prezydenckiej w Gdańsku ograniczmy się tylko do kilku faktów.

Liczba mieszkańców – ponad 460 tysięcy.

Liczba wyborców (według danych z 2010 roku) – 359 tysięcy.

Liczba płatników podatku PIT – 306 tysięcy.

Liczba osób fizycznych, płatników podatku od nieruchomości – 127 tysięcy.

Liczba podmiotów gospodarczych – 65 tysięcy (to 25 proc. ogółu firm na Pomorzu).

Liczba uczniów – 47 tysięcy.

Liczba nauczycieli – 6 tysięcy.

Liczba rodzin korzystających z pomocy społecznej – 10 tysięcy.

Liczba samochodów osobowych – 228 tysięcy.

Budżet Gdańska po stronie wydatków wynosi, w roku 2013, 2,8 miliarda złotych. Dla porównania budżet samorządu województwa pomorskiego to 840 milionów.

Za co odpowiada prezydent Gdańska

Zdecydowanie prościej powiedzieć za co nie odpowiada. Bo zakres odpowiedzialności jest niezwykle szeroki.

  1. Jest jedynym reprezentantem miasta na zewnątrz.
  2. Kieruje bieżącymi sprawami miasta
  3. Jest pracodawcą i szefem dla; 1100 pracowników Urzędu Miejskiego, 25 dyrektorów wydziałów urzędu, 165 dyrektorów jednostek organizacyjnych miasta
  4. Odpowiada za wykonanie budżetu miasta
  5. Jest organem podatkowym (podatek od nieruchomości) dla 129 tysięcy podatników
  6. Wydaje (przy pomocy upoważnionych przez siebie urzędników) decyzje administracyjne z sprawach indywidualnych (w zeszłym roku było ich ponad pół miliona!)
  7. Wykonuje wiele innych zadań wynikających z obowiązującego prawa i potrzeb miasta
  8. Pełni funkcje właścicielskie – jest jednoosobowym zgromadzeniem wspólników – dla jedenastu spółek z o.o. ze stuprocentowym udziałem Miasta Gdańska
  9. Pełni rolę fundatora w trzech fundacjach z udziałem Miasta Gdańska

Inicjator, koordynator, przedstawiciel

Prezydent miasta, z racji pozycji ustrojowej (wybór bezpośredni) oraz wielkości i siły ekonomicznej Gdańska inicjuje i koordynuje wiele inwestycji i przedsięwzięć gospodarczych. Kluczem do sukcesu jest tu gra zespołowa i dobra koordynacja…

Szczerze mówiąc koordynacja działań w skomplikowanej strukturze, często z udziałem obcych podmiotów gospodarczych i administracyjnych, jest nie lada wyzwaniem. Tak było na przykład z przygotowaniem Euro 2012, a dziś z niezwykle trudnym ale i ważnym projektem zagospodarowania Targu Siennego z udziałem prywatnego inwestora i PKP.

Prezydent Gdańska jest prezesem Stowarzyszenia Gdański Obszar Metropolitalny (zrzeszającego 43 gminy i powiaty). To pionierski i czasochłonny projekt organizacyjny. Jak skoordynować tak wiele gmin i powiatów w sytuacji silnego separatyzmu Gdyni i paru jej sojuszników?

Prezydent jest ponadto prezesem Zarządu Unii Metropolii Polskich zrzeszającej dwanaście największych miast Polski od Warszawy do Białegostoku. Dla naszych inwestorów nie są obojętne decyzje i plany rządu wobec samorządu terytorialnego. Stąd UMP daje sposobność lepszego wglądu w politykę centralną,

Dodatkowo także i Bruksela, a więc Unia Europejska, silnie oddziałuje na szczebel lokalny w Polsce. Dlatego raz w miesiącu lecę do Brukseli jako członek Komitetu Regionów.

Konsultacje i partycypacja obywatelska

Zarządzanie miastem to ciągły proces konsultacji, narad, uzgadniania interesów, szukanie najlepszych rozwiązań.

Prezydent Gdańska osobiście przewodniczy społecznej Gdańskiej Radzie Kultury, Gdańskiej Radzie Bezpieczeństwa Drogowego. Uczestniczy w posiedzeniach Rady ds. Seniorów, Gdańskiej Rady Pożytku Publicznego, Gdańskiej Rady Sportu.

Ponadto co miesiąc spotykam się z mieszkańcami poszczególnych dzielnic miasta i radnymi dzielnicowymi (każdorazowo od 3,5 do pięciu godzin). Spotykam się z organizacjami kombatanckimi, organizacjami przedsiębiorców, uczniami, nauczycielami.

A trzeba jeszcze znaleźć czas na bezpośredni kontakt na facebooku, Google + czy twitterze.

Cierpliwość, planowanie i czas

Kierowanie czymkolwiek to zawsze praca zespołowa. Kierowanie to też planowanie zadań z dużym wyprzedzeniem. Prosty przykład – początek rozbudowy ulicy Słowackiego nastąpił w mojej pierwszej kadencji w roku 1999, a zakończenie w grudniu 2012. A więc po 13 latach! Dlaczego tak długo? Lenistwo? Opieszałość? Nie. Często tak wiele czasu potrzeba by zaprojektować inwestycję, wykupić grunty od prywatnych właścicieli, przekwaterować mieszkańców wyburzanych domów itd. A na koniec jeszcze muszą być na to wszystko pieniądze. A „wielkie pieniądze” na Słowackiego znalazły się dopiero po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Pan jest na stanowisku!

Po spotkaniu z mieszkańcami Osowy, jak zawsze zresztą, wianuszkiem otoczyli mnie mieszkańcy. Każdy z nich o coś dopytywał. Było już dobrze po 19.30. w kalendarzu tego dnia miałem jeszcze spotkanie z tłumaczami literatury polskiej. A więc próbowałem delikatnie skracać to „dodatkowe” spotkanie obywatelskie tłumacząc że od rana jeszcze nie byłem w domu, a przecież mam jeszcze obowiązki służbowe. Na te moje próby jedna z pań odpowiedziała; „Przecież jest pan na stanowisku!”.

Jestem. I dlatego dzień w dzień wracam do domu między 20.00 a 22.00. Każdego miesiąca połowa sobót i  niedziel zajęte jest przez obowiązki. To się właśnie nazywa nienormowany czas pracy. A mój pracodawca, czyli mieszkańcy, nie ponosi z tego tytułu dodatkowych kosztów. Prezydenci miast nie mają nadgodzin.

Od reprezentacji do dopieszczania

Ważną i czasochłonną częścią pracy prezydenta jest reprezentacja. Przyjmuję ambasadorów i konsulów obcych państw. Spotkam się z szefami organizacji społecznych, szefami rozmaitych instytucji i administracji rządowej. Otrzymuję ogromną ilość zaproszeń. Tak wiele, że nie da rady na wszystkie odpowiedzieć pozytywnie. No chyba, że zatrudnię sobowtóra – tylko z jakiego paragrafu go opłacić?

Premiery, wystawy, zjazdy, jubileusze, opłatki, koncerty, imprezy sportowe, festyny, urodziny, imieniny, rocznice ślubów… I tak dalej.

Te spotkania dają mi unikalną okazję poznania wielu wspaniałych gdańszczan, poznania wielu wcześniej nie znanych miejsc. Mam sposobność słuchać opinii i ocen obywateli, ale i szansę by tłumaczyć swoje decyzje.

Jest jeden wielki koszt takiego trybu życia – moje dzieci praktycznie nie maja ojca. Dlatego staram się na niektóre „oficjałki” zabierać córki. A w innych wyręczają mnie moi niestrudzeni zastępcy, najbardziej z tego powodu obciążona jest Ewa Kamińska wiceprezydent od spraw społecznych i Maciej Lisicki – wiceprezydent od spraw komunalnych. Niemniej zresztą jest eksploatowany „reprezentacyjnie” wiceprezydent Andrzej Bojanowski – ojciec trzech córek.

Radości ze sprawowania funkcji

Z prawdziwym wzruszeniem słuchałem hymnów Niemiec i Polski podczas pierwszego spotkania międzynarodowego na stadionie PGE Arena Gdańsk. Na kolejnych meczach, już w czasie Euro, często przychodziła mi na myśl długa i niełatwa droga do wybudowania tego stadionu i odnowienia Letnicy.

Podobne chwile wzruszenia i dumy mam zawsze gdy kończymy jakąś inwestycję. Każda pozytywna zmiana w Gdańsku daje mi przeogromną radość.

To bowiem wielki przywilej i wielka odpowiedzialność móc wpływać na zmianę naszego miasta.

Jak zdobyć czteroletni kontakt na pracę i ile to kosztuje

Pracę prezydenta zdobywa się w drodze ostrego i bardzo konkurencyjnego konkursu – wyborów bezpośrednich. Kontrakt z wyborcami obowiązuje tylko cztery lata. Z możliwością przedłużenie, ale wszelako pod jednym warunkiem – trzeba znowu wygrać wybory.

Jak je wygrać to osobna historia. Ale chyba warto wspomnieć, że aby ten kontrakt zdobyć, trzeba wpierw wyłożyć własne i sympatyków pieniądze. A wiadomo, ze kampanie wyborcze do tanich nie należą. Kandydat na prezydenta Gdańska może wydać 217 159 złotych (50 groszy razy 434 319 zameldowanych mieszkańców). W ostatnich wyborach wydałem 131 525 złotych. I nie były to pieniądze mojej partii politycznej, czyli PO. Te pieniądze musiałem przy pomocy rodziny i przyjaciół sam uzbierać.

Czyli trzeba wpierw zainwestować prywatne pieniądze by zdobyć czteroletni kontrakt na pracę i związane z nią wynagrodzenie.

Apanaże władzy

Wynagrodzenie prezydenta Gdańska wynosi 12 297 złotych przed opodatkowaniem. Składa się z następujących składników;

wynagrodzenia zasadnicze – 6 200

dodatek funkcyjny – 2 500

wysługa lat – 1 240

dodatek specjalny – 2 425

Ponadto samochód służbowy (marki skoda) z kierowcą, telefon komórkowy, komputer.

Ryzyka i koszty sprawowania funkcji

Niedawno pewien mieszkaniec Oliwy powiedział mi; „na panu psy wieszają, a ja panu dziękuję za drogi rowerowe”.

Osobie publicznej, zwłaszcza sprawującej funkcję wybieralną, nie szczędzi się krytyki. Wytrzymałość psychiczna, odporność są niezbędne by w miarę zdrowo wypełniać swą misję publiczną. Krytyka władzy jest czymś naturalnym i nieodzownym. Ale i ona często podlega wynaturzeniom. Ostre słowa dziennikarzy, którzy czasami nie do końca znają problem, o którym piszą. Pomówienia i inwektywy, jakimi bezkarnie obrzucają uczestnicy przeróżnych forów internetowych. To, niestety, codzienność.

Inne ryzyko to ciągłe bycie „na świeczniku”. Zarówno mojej, jak i mojej rodziny. Odarcie z prywatności jest wielkim kosztem, który trzeba wkalkulować. Trudno.

Te kilka punktów nie wyczerpuje całego obrazu aktywności prezydenta miasta. Bo naszkicowanie całościowego obrazu jest, obawiam się, mało możliwe. Chciałem tylko przy okazji dnia samorządowca choć trochę Wam przybliżyć blaski i cienie władzy prezydenckiej w naszym mieście.

Komentarze