Panie Przewodniczący!

Wysoka Rado!

Pozwólcie, że zacznę od osobistej refleksji.

Pod koniec tej kadencji, w 2014 roku, minie blisko dwadzieścia pięć lat mojej służby dla samorządu gdańskiego. Dwadzieścia pięć lat to jedno pokolenie. Nikt lepiej od Was nie wie, że to służba ciężka i czasami bardzo niewdzięczna. Że zazwyczaj wypełnia się ją kosztem wielu wyrzeczeń. Najczęściej w życiu rodzinnym.

Dlatego chciałbym przede wszystkim podziękować mojej rodzinie – rodzicom Teresie i Ryszardowi, żonie Magdalenie i córkom Antoninie i Teresie. Podziękować za wsparcie i wyrozumiałość. Oraz przeprosić za to, że przez te lata często byłem tylko gościem w domu, że poświęcałem im zdecydowanie za mało czasu.

Dziękuje Wam i przepraszam.

Szanowni Państwo

W sobotę byłem na promocji kolejnego albumu „Niezwykłe zwykłe zdjęcia” autorstwa mojego szkolnego kolegi Maćka Kosycarza. Kiedy przeglądałem te zdjęcia uświadomiłem sobie rzecz może banalną, ale jakże prawdziwą. Otóż na co dzień nie widzimy zmian zachodzących w naszym otoczeniu. Dopiero konfrontacja ze starymi zdjęciami uświadamia nam jak wiele się zmieniło wokół nas, w naszym mieście.

W tej kadencji wkraczamy w drugą dekadę XXI wieku. Wkraczamy też w trzecią dekadę gdańskiej samorządności. Uczciwość każe nam stwierdzić, że był to dla Gdańska czas niezwykle pomyślny.

Przypomnijmy sobie jak wyglądało nasze miasto dwadzieścia lat temu. Rozklekotane, smrodzące autobusy, fatalna woda w kranach, problemy z ciepłem w mieszkaniach, zamknięte plaże.

Marzyliśmy by to zmienić. I zmieliliśmy. Okazało się, że warto marzyć, warto marzenia realizować.

Trudna sztuka zarządzania miastem, o czym często zapominamy, to dobre przywództwo. Czyli umiejętność podejmowania ważnych decyzji przy zawsze ograniczonych zasobach finansowych. To umiejętność wybierania priorytetów i przekonywanie do tych wyborów współpracowników, radnych i mieszkańców.

Bowiem nic nie dziej się samo. Za każdą inwestycją, za każdą decyzją stoją konkretni ludzie – prezydenci, pracownicy samorządowi, radni miasta, przedsiębiorcy, firmy.

Te imponujące zmiany to zasługa nas wszystkich. Także moich poprzedników – Franciszka Jamroża, który podjął odważną decyzję budowy mola w Brzeźnie. Tomasza Posadzkiego, który przy wsparciu wojewody Macieja Płażyńskiego przeforsował budowę Oczyszczalni Wschód.

To wszystko powstało dzięki naszej konsekwencji i determinacji. Na przekór licznym malkontentom.

Ci z Was, którzy jak ja pracują dla samorządu od początku, od dwudziestu lat – na przykład panie radne Maria Małkowska i Małgorzata Chmiel – doskonale wiedzą, że nie było to łatwe. Bowiem realne pieniądze pojawiły się w samorządach dopiero po reformie rządu Jerzego Buzka a zwłaszcza po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 raku.

Bilans dwudziestu lat gdańskiej samorządności jest jednoznacznie pozytywny. Poprawił się stan naszego miasta, poprawiła się zdecydowanie jakość życia mieszkańców. Ale niech to nas nie usypia. Nie możemy zapomnieć o tych, którzy gorzej radzą sobie w rzeczywistości wolnego rynku. Musimy wyciągnąć do nich rękę
Panie i Panowie

Ta kadencja to będzie kadencja szczególna. Czekające nas cztery lata, które na trwałe zapiszą się w historii Gdańska. W minionych kadencjach ciężko pracowaliśmy nad przygotowaniem wielu kluczowych dla miasta inwestycji. Zabiegaliśmy o dotacje unijne. Można powiedzieć, że był to czas siewu. Teraz nadszedł czas zbiorów. Imponujących zbiorów.

Ale lata 2010-2014 to nie tylko wielkie żniwa. To także czas, w którym musimy przygotować się do inwestycji, które zrealizujemy po roku 2015.

Nikt jeszcze nie wie, jak będzie wyglądało przyszłe dofinansowanie ze środków unijnych. Ale bez względu na to musimy zachować pozycję lidera w ich pozyskiwaniu. Czeka nas więc nie tylko czas spektakularnych sukcesów, ale i czas bardzo wytężonej pracy. Jej wyniki zależeć będą w wielkiej mierze od nas, od siedzących dziś w tej sali.

Przed nami druga dekada XXI wieku. Do końca roku 2014 zakończymy wiele ważnych dla miasta inwestycji – Trasę W-Z, linię tramwajową na Ujeścisko, nowy odcinek ulicy Słowackiego z estakadą nad Aleją Grunwaldzką i torami kolejowymi, nowy przystanek SKM Śródmieście. Kończyć się będzie zabudowa Wyspy Spichrzów. Staną nowe gmachy instytucji kultury – Europejskiego Centrum Solidarności i Teatru Szekspirowskiego.

Powstaje oczywiście pytanie, czy Polska po 2014 roku dalej będzie beneficjentem pomocy unijnej. A jeśli tak, to w jakim stopniu. Niestety trudno w tej kwestii o zbytni optymizm. W Unii narasta egoizm państwowy i osłabienie solidarnej jedności. Widać, że skończył się czas konsumpcji i po latach tłustych nastał czas postu.

A i przed naszym krajem, przed rządem premiera Tuska, stoi wiele trudnych wyzwań – deficyt sektora finansów publicznych, konieczność przeprowadzenia reform, a także kryzys demograficzny.

Ale w niczym nie zmienia to faktu, że jesteśmy w połowie drogi do osiągnięcia celu, jakim jest unowocześnienie Gdańska. Aby ten cel się ziścił musimy współpracować.

Jestem przekonany, że największy klub Rady Miasta Gdańska – klub radnych Platformy Obywatelskiej – będzie naturalną bazą tej wielkiej pracy.

Ale to nie wystarczy. Zapraszam radnych PiS i radną lewicy do współpracy. Gdańsk potrzebuje współodpowiedzialności.

Chciałbym wierzyć, że w tym składzie Rady Miasta potrafimy wznieść się ponad partyjne podziały. Gdańsk to nasza wspólna sprawa! 

Wysoka Rado

W czasie niedawnej kampanii wyborczej jako jedyny kandydat przedstawiłem zwarty i konsekwentny program na najbliższe lata. Nie zestaw obietnic i pobożnych życzeń, a program. Tych, którzy się z nim jeszcze nie zapoznali odsyłam do mojej strony internetowej – wybory2010.adamowicz.pl. Nie będę go streszczał, tam możecie go przeczytać.

Chciałbym się dziś skupić tylko na jednym naszym ważnym zadaniu.

Naszym obowiązkiem jest dbać o teraźniejszość Gdańska. O jego siłę, zasobność, o zadowolenie mieszkańców z warunków życia w naszym mieście. Ale nie możemy zapominać, że tym samym budujemy podstawy do życia dla przyszłych pokoleń gdańszczan. Nasze dzisiejsze decyzje, dzisiejsze działania będą skutkowały przez wiele lat, wiele dziesięcioleci.

Naszym obowiązkiem wobec dzisiejszych i przyszłych pokoleń gdańszczan jest zbudowanie silnej marki Gdańska. Silnej metropolii. Stworzenie przewagi konkurencyjnej naszego miasta.

Miasto to budynki, drogi i inwestycje. Ale miasto to nie tylko jego materialna część. To także to „coś”, co nazywamy duchem miejsca, co pcha ludzi do działania, co powoduje, że mieszkańcy czują z miastem więź, chcą tutaj żyć i pracować.

Musimy zrobić wszystko, by Gdańsk stał się miastem obywatelskim, miastem kapitału społecznego.

To kapitał społeczny umożliwia nam skuteczne współdziałanie. Wzmaga nasze wzajemne zaufanie. A ludzie, którzy sobie ufają osiągają więcej.

Poziom kapitału społecznego decyduje o jakości współpracy, o gęstości sieci stowarzyszeń, gotowości do dotrzymywania umów i kontraktów. Sukces w przezwyciężaniu dylematów zbiorowego działania i samoniszczącego oportunizmu zależy w dużej mierze od poziomu odziedziczonego lub wypracowanego kapitału społecznego.

Niestety pod tym względem nie jest u nas najlepiej.

Wybitny polski socjolog i filozof Zygmunt Bauman na ostatnim gdańskim Areopagu powiedział, że „demokracja polityczna nie przetrwa zbyt długo w obliczu bierności obywateli wynikającej z ich politycznej ignorancji i obojętności”.

To ważne i mądre słowa. Myślę, że obojętność i wynikająca z niej bierność jest największym zagrożeniem polskiej demokracji.

Nie potrafimy współpracować, nie uczestniczymy w życiu publicznym, nie udzielamy się społecznie, nie zrzeszamy się. Nie ufamy sobie. Jesteśmy mało tolerancyjni i obywatelscy. To smutny spadek po latach PRL.

A przecież nasze miasto ma wielkie tradycje obywatelskiego współdziałania. To tu, pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku, powstały organizacje opozycyjne skupiające robotników oraz młodą inteligencję – Wolne Związki Zawodowe i Ruch Młodej Polski.

To tu w sierpniu 1980 w Stoczni Gdańskiej powstał pierwszy w Europie Wschodniej, legalny i niezależny od partii komunistycznej związek zawodowy „Solidarność”. A i w stanie wojennym rodziły się tu liczne niezależne inicjatywy.

Gdańszczanie w czasach PRL, wbrew komunistycznej władzy, wyróżniali się aktywnością społeczną i wysokim stopniem samoorganizacji. Takiej tradycji, takiej podstawy do budowania społeczeństwa obywatelskiego, społeczeństwa kapitału społecznego nie maja inne Polskie miasta.

To podstawa, na której możemy i musimy odbudować naszą obywatelskość, odbudować tak ważny kapitał społeczny.

I to nasz obowiązek. To obowiązek prezydenta miasta, ale także radnych. Musimy być animatorami życia społecznego. Bo to nieprawda, że wybory są co cztery lata. To nieprawda, że czas między wyborami możemy spokojnie przespać.

Wybory odbywają się każdego dnia.

Każdego dnia ważą się losy polskiej demokracji

Każdego dnia ważą się losy Gdańska. 

Komentarze