Podglądanie zawartości cudzej kieszeni, cudzego portfela od dawna rozpala emocje co poniektórych obywateli. Rankingi i zestawienie zarobków prezesów firm i znanych osób dla wielu Polaków to obecnie arcyinteresująca lektura. Czasami nawet jedyna.

Jak co roku media z lubością na pierwszych stronach epatują czytelników informacjami o rocznych dochodach samorządowców. Każdy kto pełni ważny urząd publiczny jest zobowiązany by do końca kwietnia złożyć oświadczenie majątkowe. To oświadczenie po koniecznym sprawdzeniu – w moim przypadku przez kancelarię tajną Wojewody Pomorskiego – publikowane jest na stronie internetowej www.gdansk.pl.

Ale wielu dziennikarzom to nie wystarcza. Media niecierpliwią się i już w połowie kwietnia oskarżycielskim tonem obwieszczają: „samorządowcy niechętnie ujawniają swoje dochody”.

Po co ten ton? Każdy średnio zdolny absolwent szkoły podstawowej może sam obliczyć dochody burmistrza czy prezydenta miasta. Wystarczy pomnożyć kwotę miesięcznego wynagrodzenia przez dwanaście miesięcy. Ta kwota nie jest tajna!

Czy ta przeźroczystość, do której jesteśmy zobligowani, ma służyć budowaniu zaufania i przeciwdziałać korupcji? Czy może pobudzać zazdrość i zawiść? Odpowiedź na te pytania pozostawiam do refleksji.

W celu ułatwienia informuję, że w 2009 roku zarobiłem brutto (czyli PRZED opodatkowaniem) 160 195, 29 złotych z tytułu umowy o pracę na stanowisku prezydenta miasta. Do tego – także brutto – 78 339, 72 złote z tytułu reprezentowania Miasta Gdańska w dwóch radach nadzorczych spółek prawa handlowego.

Do spłacenia mam cztery kredy hipoteczne o wartości około miliona złotych.

Zastanawiające jest dla mnie to, że dziennikarze tak natarczywie dopytują się ile zarabiam, a żadnego z nich nie interesuje to, ile ze swoich prywatnych pieniędzy przeznaczam na cele dobroczynne. Mimo tego braku zainteresowania powiem. Otóż w roku 2009 ze swoich dochodów – tylko z konta, nie licząc wydatków gotówkowych – na cele dobroczynne przeznaczyłem 18 432 złote.

Na co? Między innymi na:
– odbudowę kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła – 6 tysięcy złotych
– prywatne stypendia dla dwóch niezamożnych licealistów z Gdańska – 3 440 złotych
– hospicjum im. Księdza Dutkiewicza – tysiąc złotych
– Diecezjalny Dom Samotnej Matki – tysiąc złotych
– Ruch MAITRI przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego – 800 złotych
– Trójmiejski Patrol Obrony Praw Zwierząt – 300 złotych
– Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą -300 złotych
– Polskie Towarzystwo Pomocy Telefonicznej – 400 złotych
– Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Zespołem Williamsa – 250 złotych

Uważam, że każdy komu lepiej się powodzi powinien wspierać – nie tylko jednorazowo jednym procentem – różne społecznie ważne cele. Na tym, między innymi, polega budowanie społeczeństwa obywatelskiego i kapitału społecznego.

Komentarze