Kalendarz Gdański na 2010 rok szybko zapełnia się terminami spotkań i narad. Ze starego kalendarza przepisuję ważne daty – imieniny i urodziny rodziny, przyjaciół i znajomych. I tak przepisując te daty sięgam raz jeszcze pamięcią do dni, tygodni i miesięcy starego roku. Ile wydarzeń, spotkań, nowo poznanych ludzi! To już historia…

Czas planować rok 2010. przede mną 361 dni. Jak dobrze zaplanować szybko upływający czas? Jak ustrzec się podobnych błędów i niedotrzymania postanowień sprzed roku?

Ten nowy rok będzie niezwykle ważny dla mojej rodziny. W maju urodzi nam się nasze drugie dziecko. Pojawienie się dziecka zawsze nas zmienia.

Co roku obiecuję żonie i córce, że będę miał dla nich więcej sobót i niedziel. Jakże trudno wytrwać w tych postanowieniach… W roku 2009 na 52 soboty aż 38 miałem zajętych obowiązkami służbowymi. A spośród 52 niedziel aż 30 musiałem przynajmniej częściowo poświęcić sprawom publicznym.

W nowym roku muszę być bardziej asertywnym i odmawiać aranżowaniem mi obowiązkami niedziel i sobót. Zwłaszcza od maja. Po urodzeniu dziecka będę chciał więcej czasu poświęcić siedmioletniej Antoninie. Przecież dla dziecka pojawienie się brata czy siostry jest wielkim przeżyciem. Dzieci bywają zazdrosne o uczucia rodziców wobec nowonarodzonego braciszka czy siostrzyczki. Mama już nie ma tyle czasu dla starszego dziecka, więc tata powinien więcej czasu i emocji przeznaczyć dla starszego dziecka. Oj będzie to wezwanie! A przecież też w maju odbędzie się trzeci Światowy Zjazd Gdańszczan, dwudziestolecie samorządności gdańskiej…

Zapytacie dlaczego pisząc o swoich planach i postanowieniach na ten rok nie wspominam nic o wyborach. Mam nadzieję, że w październiku wybierzemy na prezydenta Rzeczypospolitej gdańszczanina z ulicy 3 Maja, absolwenta I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika – Donalda Tuska. A w listopadzie będę po raz trzeci zabiegał o zaufanie gdańszczan by wspólnie i konsekwentnie kończyć wielkie dzieło przedsięwzięte dla naszego Gdańska.

Komentarze