W letni sierpniowy dzień 1591 roku o brzegi Zatoki Gdańskiej rozbił się statek markiza d’Orio. Prawie cały majątek rozbitka przepadł. Zdołano uratować tylko 1140 tomów z jego biblioteki. Zrozpaczony i niemłody już markiz złożył gdańskiej Radzie Miasta niecodzienną ofertę. Mianowicie daruje te resztki swego cennego księgozbioru miastu Gdańsk w zamian za bezpłatne pomieszczenie w gmachu pofranciszkańskiego klasztoru i zasiłek w wysokości jednego florena węgierskiego tygodniowo.

Takie były początki Biblioteki Rady Miejskiej w Gdańsku – Bibliotheca Senatus Gedanensis – czyli dzisiejszej Biblioteki Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk.
Roztropni burmistrzowie, rajcy i kupcy nie zmarnowali tego wspaniałego księgozbioru. W pamiętnym roku 1596 Rada Miasta Gdańska podjęła mądrą uchwałę o utworzeniu publicznej Biblioteki w Gdańsku. W uzasadnieniu tej decyzji czytamy: „szkołom ku ozdobie, miastu ku upiększeniu, a studiującym ku zachęcie i korzyści”.

Tydzień temu, w piątek 27 listopada, w ponad stuletniej czytelni Biblioteki Gdańskiej dziękowałem – w imieniu swoim i gdańszczan – kończącej trzecią już kadencję dyrektorską pani Marii Pelczar. Dziękowałem za dwanaście lat niezwykle owocnej pracy dla biblioteki i dla Gdańska.
Wśród wielu osiągnięć pani Pelczar muszę wymienić te najważniejsze – budowę nowego budynku z magazynem, czytelnią i zapleczem socjalnym przy ulicy Wałowej. Jest rzeczą symboliczną, że ten nowy, tak konieczny budynek został wybudowany dokładnie w sto lat od wzniesienia starej siedziby Biblioteki Gdańskiej przy ulicy Wałowej 15

Znam dr Pelczar już kilkanaście lat. I wciąż jestem pełen podziwu dla jej pracowitości i oddania dla biblioteki. Pani Maria to prawdziwy lider społeczności bibliotecznej, tworzy w tym środowisku prawdziwie rodzinną atmosferę. Nic dziwnego, wszak Biblioteka dla niej nie jest tylko miejscem pracy – to drugi dom rodzinny.

Śledząc jej kolejne dokonania można utwierdzić się w przekonaniu, że Biblioteka Gdańska PAN to miejsce, które od zawsze było jej przeznaczeniem. Jej wieloletnia, konsekwentna, wytrwała praca rodzić się mogła tylko z pełnego oddania sprawom biblioteki.

Wiele tych cech zawdzięcza pani Maria swoim rodzicom – mamie Marii i ojcu Marianowi. Pochodzący z Nowego Sącza Marian Pelczar przybył do zburzonego Gdańska w kwietniu 1945 roku w celu zabezpieczenia Biblioteki Gdańskiej. Przez 30 lat, aż do przejścia na emeryturę, był dyrektorem Biblioteki.
Szkoda, że w Polsce nie mamy więcej takich klanów jak Pelczarowie. Może jakość zarządzania wieloma dziedzinami życia społecznego była by wówczas wyższa? Kod kulturowy, formację intelektualną i cechy charakteru częściej dziedziczy się w dobrych rodzinach.

Pani Mario – raz jeszcze dziękujemy Tobie za troskę i mądre pomnożenie gdańskiego księgozbioru, który zapoczątkowany został przez markiza d’Orio 400 lat temu. Dumni jesteśmy z najnowocześniejszego na północ od Warszawy budynku gdańskiej książnicy! To wielka zasługa Pani i całego zespołu Biblioteki.

Komentarze